Wejście | Kopalnia | Kątownia | Rentgen | Księga VIP-ów | Przewodnik
subskrypcja:
szukaj:

Śmiechu warte - dowcipy, kawały [...] - dodaj jakieś
Jadalnia
Teksty dłuższe, niekoniecznie zabawne NiePoradnik
wszystkie njusy z podziałem na kategorie Biuletyn
dowcipy kawały żarty - podział na kategorie Śmiechu warte
Biorytm Przebadaj się
recommend site Poleć ten Oddział
mail me mjel Mienia
Badanie psycho...!:)
Jaki kolor najbardziej kojarzy ci się z seksem ?
czerwony
niebieski
biały
czarny
różowy
zielony
żółty
szary
inny

[wyniki | ankiety]
KOPALNIA
śmieszne mp3, czasem głupie, fajne Mp3 - śmieszne i nie
_________
SKRZYNIA:
programy Przydatnik
programy Różne

Filmy Video VIDEOTEKA (58)

FLASZOWNIA (176)
Gierki online
- Krwawe
- Reflexor
- Sexmisje
- Sportowe
- Pif-Paf
- IQ
- Różne
cała reszta:
- Filmiki
- Klip(s)y
- Erotyczne
- Inne

w Kopalni:
___________
Nowe:
Euro2008 Polska - Niemcy
Achmed Martwy Terrorysta śpiewa kolędę
Krzysztof Kononowicz - rzetelny kandydat na pre...
Krzysztof Kononowicz - Napad na matke
Gorący sex w kuchni
Bramkarskie umiejętności
Gol po japońsku
Lotto Polsat
Dart 501
Viper Race
Magiczny striptiz
Giertych o zmianie płci
Lefortowo - tunel śmierci
Miss Zidane
Bank Spermy
Super autobus
Sex BomB
Głupia mucha
wiecej...
___________
Często zażywane:
Gorący sex w kuchni
SeX w Piekle!
Magiczny striptiz
Orgazm w myszce
Rozbieranka
Tele2
Tyłeczki - odsłaniamy!
Holio XXX
Sex BomB
Piersiowy Test
siMHecny Humor
poleca:

Dodaj linka do twojej strony --> szczegóły

Statsy
stat4u
Polecamy
Oddział ZAMKNIĘTY WITA!!! Artykuły > Śmiech to zdrowie > Z PAMIĘTNIKA CHIRURGA
Sobota.
Jestem trochę niespokojny. Wczoraj zacząłem dość zawiłą operację na panu Łukaszu spod siódemki. Nie zauważyliśmy, jak czas zleciał i zrobiła się szesnasta i koniec roboty. Pan Łukasz został na stole do poniedziałku. Martwię się, że będzie próbował sam się zaszyć.

Poniedziałek.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy. W czasie weekendu była przerwa w dostawie prądu. Urządzenia przestały działać i pan Łukasz też. Dzisiaj miałem tylko dwa wyrostki. Dziwne, że u jednego pacjenta. No, ale poniedziałek jakoś zleciał, tym bardziej, że siostra Kulanka znalazła między protezami podręcznik anatomii. Bardzo ciekawy. Nigdy bym nie przypuszczał, że aż z tylu części składa się człowiek.

Wtorek.
Od rana pech. Podczas operacji plastycznej znów zabrakło skóry. Pożyczyłem co prawda kawałek ceraty od ajenta bufetu, no ale jak długo można nadużywać dobrej woli człowieka nie związanego przecież ze służbą zdrowia?

Środa.
W dalszym ciągu pechowa passa. Siostra Narcyza potrąciła mnie podczas operacji, kiedy akurat zerkałem na siostrę Honoratkę. Wszystko stało się bardzo szybko. Rodzina pana Korytko, który był na stole chce mnie skarżyć o to, że mu przyszyłem butlę z tlenem do pleców. Kiedy już ochłonąłem, to zrobiłem sobie na próbę zastrzyk nową jednorazówką z tego transportu, który dopiero co nadszedł. Bardzo bolesny, dwa razy zemdlałem, zanim wprowadziłem wszystko dożylnie. Siostra Jola powiedziała, że niepotrzebnie się męczyłem, bo igły do tych strzykawek przyjdą w przyszłym tygodniu i iniekcje mają być ponoć łatwiejsze. Eee, pożyjemy zobaczymy.

Czwartek.
Dzisiejszy dyżur na oddziale reanimacji minął nadspodziewanie spokojnie. Praktycznie przez cały czas nie było prądu, więc aparatura nie hałasowała. Na szczęście włączyli fazę i zdążyłem jeszcze wypełnić wypiski. Natomiast mocno zastanawiająca historia przytrafiła mi się podczas porannego obchodu. Otóż spotkałem mojego sąsiada z bloku, inżyniera Bazydło. Powiedział, że przyszedł do naszej kliniki do Rentgena. Ciekawe to o tyle, że nikt z pracowników naszej placówki, ani też żaden, żaden z jej pacjentów nie nosi takiego nazwiska. No i kto mi teraz wytłumaczy, dlaczego inżynier Bazydło ukrył przede mną prawdziwy cel swojej wizyty?

Piątek.
Obchodzę mały jubileusz. Właśnie dziś wykonałem moją setną operację. Radość tym większa, że dzisiejszy zabieg był pierwszym udanym. Coraz częściej, szczególnie podczas trepanacji czaszki, odzywa się moje najskrytsze marzenie: chciałbym kiedyś rozpocząć studia medyczne. I może nawet je skończyć.

Sobota.
To był naprawdę ciężki tydzień. Jestem już bardzo zmęczony. Dosłownie przewracam się o każdego leżącego.

Wtorek.
Bardzo silnie uderzyłem się w twarz butlą tlenową. Nigdy by do tego nie doszło, gdybym nie zrobił sobie omyłkowo zastrzyku ze spirytusu. Przypuszczam, że spirytus podrzucił mi pielęgniarz Gniady z zemsty za to, że zamiast od bólu głowy, dałem mu na przeczyszczenie. Kiedy go czyściło, zrobiłem mu trepanację i napchałem do głowy gazet. Myślę, że bredzę. Dobranoc, kochany dzienniczku. Chyba już w tym tygodniu nic nie napiszę.

Środa. Po południu.
Dzisiaj rano otworzyłem pana Bielinka, tego spod czternastki. Już od tygodnia skarżył mi się, biedaczek, że mu coś leży na wątrobie. A jednak niczego nie znalazłem. Ciekawe, dlaczego chciał mnie wprowadzić w błąd. Podobnie zresztą, jak pan Paprotka, który usiłował mi wmówić, że ma zimną krew. A kiedy przetoczyłem mu ją do butli, to się okazało, że jej temperatura wynosi grubo powyżej zera. A ściślej mówiąc, 36 i 6, czyli razem 42. A ten Paprotka, widocznie ze wstydu, już się więcej do mnie nie odezwał.

Czwartek.
Popadłem w konflikt z naszym anestezjologiem, doktorem Zegrzyńskim. Zegrzyński uważa, że przekraczam swoje kompetencje usypiając bardziej kłopotliwych pacjentów bez jego wiedzy i na dłużej. A ja pytam co to znaczy dłużej? Te dwa, trzy miesiące zdrowego snu tylko wzmocnią organizm chorego i obsługi.

Piątek.
Konflikt trwa. Nie miałem innego wyjścia. Uśpiłem doktora Zegrzyńskiego.

Sobota.
Dzisiaj przywieziono czterech pacjentów z wypadków. Po ich uśpieniu i długotrwałej operacji wyszło mi dwóch. Zdecydowałem się ich uśpić.

Niedziela.
Zbudzili Zegrzyńskiego, żeby mnie uśpił.

Wtorek.
Salowy Wiśniewski powiedział dzisiaj do mnie podczas obchodu Doktorze, dzisiaj nie wtorek, zapnij rozporek. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że dzisiaj właśnie jest wtorek. Nie wiem, dlaczego ten cham tak się śmiał. Siostra Kulanka też. Nienormalni.

Środa.
Myślałem długo nad wczorajszym incydentem z Wiśniewskim. Sprawdziłem dokładnie w kalendarzyku, potem jeszcze specjalnie włączyłem dziennik. Wczoraj na pewno był wtorek.

Czwartek.
Wiem, że dorosły człowiek, i do tego lekarz nie powinien zaprzątać sobie głowy drobiazgami, ale nie mogę zapomnieć o wtorkowym obchodzie. Dziś przezornie przed wyjściem z toalety zapiąłem sobie rozporek. W końcu dzisiaj nie wtorek, tylko czwartek. Jutro piątek. Może się położę na kilka dni.

komentarz[0] |

© 2004 siMHecny Humor. Wszelkie prawa zastrzeżone.

engine powered by jPORTAL 2(jportal2.com) & RM_PACK (http://net-planet.us)
powered by malogoszcz.info and mahatma.pl.



Losowe wybrane zdjęcia:
278.jpg

galery więcej zdjęć
PASKUDNE ZOO :
[1] [2] [3]

Zalecana min. rozdzielczość do przeglądania strony: 1280x800